sobota, 8 stycznia 2011

Gitara

Od kilku lat zastanawiam się, co zrobić ze swoim niewątpliwym talentem do... I tu właśnie pojawia się pytanie: do czego? Nie dałem się poznać jako ktoś wybitny w jakiejkolwiek dziedzinie, przynajmniej ja tak nie uważam, więc wniosek jest prosty: albo zmarnowałem już swój jakiś talent albo go jeszcze nie odkryłem. Jednyna rzecz, którą mógłbym nazwać talentem, jest umiejętność tworzenia krótkich, tajemnieczych myśli lub tworzenia swego rodzaju poezji.
Bo nic nie oddaje tak myśli jak wiersz pisany o drugiej w nocy, przy księżycu w pełni.
Dopiero gdy nikt nie widzi moich oczu zyskuję umiejętność patrzenia duszą.
Mam nadzieję, że jednak talent się ukaże. Nie chciałbym w przyszłości robić czegoś, do czego nie mam predyspozycji lub nie będzie sprawiało mi radości.
Chciałbym też grać na gitarze. Niby sprawa łatwa, teoretycznie mógłbym i w poniedziałek zamowić sobie jakąś dobrą, klasyczną gitarę. Mógłbym też zaraz po zakupie zapisać się na lekcje gry, czas bym znalazł, mimo napiętego kalendarza. Tyle że ja nie wyobrażam sobie gry dla samej gry, albo ewentualnie suchej pioseneczki na jakimś szkolnym, śmiesznym występiku (niczego nie ujmując osobom w nich wystepującym, to moje subiektywne zdanie). Dla mnie moja muzyka powinna być adresowana bezpośrednio do jedenej osoby, z którą mógłbym się nią dzielić. Po prostu wyrażać siebie każdą piosenką...
Czasami jestem marzycielem, ale realizmu tez mi nie brakuje. Dobrze wiem, że nie znalazłbym obecnie ani zapewne w niedalekiej przyszłości żadnej osoby, z którą mógłbym się muzyką bezpośrednio dzielić. Chyba więc nie ma sensu kupować gitary. Kiedyś jednak nauczę się grać, choćby dla samego siebie, by spróbować. Bo próbować nigdy nie zaszkodzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz