Wczoraj nie pisałem, ale nic ciekawego nie miało miejsca.
Tylko formalna notka odnośnie turnieju: zgodnie z moimi przewidywaniami nie zagrałem ani minuty.
A dziś za mną intensywny dzień. Młody znowu wrócił, więc oczywiście zorganizowaliśmy sobie wypad, znowu do MM. Tym razem jednak nie musielismy wracać mostem.
Fajnie w sumie było, pogadalismy o ludziach, którzy się zmieniają, pośmialiśmy się ze swoich ułomności, zostałem GPSem no i o mało Karoliny nie udusiliśmy. Ale chyba nie powinna byc o to zła. Mam przynajmniej nadzieję, przepraszałem z trzy razy. Szkoda, że do końca humoru nie złapałem, za dużo myśli, za dużo wątpliwości. Jeśli i ta znajomość ma się skończyć tak jak ta z lata, to dziękuję bardzo, wolę się nie mieszać. I będę miał awersję do mieszkańców tej małej wioski.
Przy okazji, dowiedziałem się dziś, że słuchanie muzyki a słuchanie kultury muzycznej to zupełnie co innego. Przykład pierwszy z brzegu: reggae. Nie mam nic do tej muzyki, jest jak kazda inna, niektóre piosenki nawet mi się podobają, ale już sama kultura reggae przyprawia mnie o mdłości. I dziś dostałem naoczny przykład że "słuchać muzyki' a "żyć muzyką" to kompletnie co innego, dwa różne pojęcia. Ludzie się zmieniają, diametralnie, z dnia na dzień, bez żadnego ostrzeżenia.
Mimo wszystko mam nadzieję, że w ferie zobaczymy się w takiej grupie znowu. I oby nikt z nas się nie zmienił na gorsze.
A na koniec Fenomen, i -jakże by inaczej- "Zmiany"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz