W zasadzie nie wiem kim jestem.
Mówią, że specjalistą od gaf, od dziwnych zachowań, od przejmowania się,
od krzyczenia yo' nigga gdy widzę swych kumpli.
Mówią, że jestem inteligentnym, mądrym gościem
niezłym bramkarzem, że bardzo mnie wszystko obchodzi, że umiem doradzać.
Ale mówią też, że jestem łobuzem, dziwakiem, nerwusem,
cały czas mnie denerwują, oskarżają o niewiadomo co.
Niektórzy twierdzą, że jestem zabawny, na luzie
nie boję się odpowiedzialności,
inni z kolei ze jestem nudny, miękki, irytujący
uciekam od wyzwań.
I zapewne mam w sobie coś z tych cech...
Może i nawet wiele.
Przede wszytskim jednak jetem zmienny,
emocjonalny lub chłodno kalkulujący.
Żałuję wielu słów i wielu czynów,
ale czasami po prostu nie umiem przestać...
Nie mam nikogo, kto powstrzymałby mnie wtedy, gdy należy.
Czasami śmieję się, że nie mam przyjaciół,
bo kumple za mną nie nadążają.
I chyba jest w tym coś z prawdy,
zawsze chodzę, albo z przodu, albo z tyłu;
nie umiem być członkiem pochodu barwnych, kolorowych dusz.
Świat naprzemian przytłacza mnie i jest dla mnie jak piórko,
dlatego naprzemian krytykuję go i cenię za wszystko...
Jestem samotnikiem, ale raczej z konieczności.
Znam osoby podobne do mnie, ale jeszcze żadna mnie nie zrozumiała.
Właśnie dlatego lubię krążyć wokół przyrody, czuć coś, co jest ponad nami,
czego wielu nie czuje, gdyż nie umie...
Spojrzeć tak daleko,
Nasłuchiwać tak pilnie,
Czekać tak cierpliwie,
Wspinać się tak ochoczo
by schodzić tak szybko.
To wszystko dla chwili, jednego momentu i chwili uśmiechu...
Jest też rap.
Rap to coś, czego "mądrzy" ludzie nie chcą zrozumieć
uważając go za wyraz brutalności, bezmyślności, głupoty...
Tak nie jest, choć ja o niektórych z raperów
tez nie mam dobrego zdania.
Ale Eldo, Grammatik, Fenomen...
To jest liryka,
liryka ludzi skrzywdzonych przez los,
którzy są jacy są.
I za to ich cenię.
Kto wie, może sam spróbuję kiedyś rapu na poważnie,
dla mnie to coś więcej niż wyzwiska,
dla mnie to głos sfer, w których widzę siebie,
i ja chcę być jego częścią.
Jest jeszcze piłka.
Tego nikt nie zrozumie, może ktoś zechce,
to za długa opowieść by ja opisać.
Boli mnie jedno.
Czy jestem radosny, czy smutny,
zawsze wiem:
"Jestem w głębi sam,
bez prawdziwego przyjaciela,
bez szczerej miłości,
płaczą trzy wcielenia.
Płaczą, gdy twarz się śmieje,
gdy twarz płacze z nimi,
czasem łzy ocieram
w pogoni za szczęściem chwili..."
Często mam wrażenie, że moje życie polega na kopaniu leżącego
i nieszczęśliwie to zawsze ja obrywam.
Po prawdzie, ja poniżać i dołować innych nie lubię,
nie nadaję się do tego.
Jak już pisałem, jestem samotnikiem.
Zawsze czułem się tym słabszym, gorszym.
Kończę z tym, nie mam do tego powodów.
Często zawodzę się na innych, często otrzymuję nadzieję.
W pewnym momencie zrozumiałem, że taka huśtawka jest bezsensowna,
niestety,
zrozumiałem troszkę za późno.
Mam swoje magiczne miejsca, które zna niewielu,
dlatego właśnie są magiczne.
Może kiedyś wrzucę fotografię na bloga...
Moje Gadu-Gadu: 47484159
Kto wie, być może komuś się przyda.
Miło będzie z kimś popisać,
tylko żebym znowu czegoś sobie nie pomyślał.
Myślę za często.
To właśnie ja, nie ma dwóch osób, które mają o mnie to samo zdanie, które znają mnie tak samo.
I to właśnie jest we mnie piękne...