środa, 19 stycznia 2011

I źle, i dobrze...

Dzień pełen sportu za mną. Po halówce jestem cały zmeczony, no ale piłka w kazdej formie sprawia mi radość. Stłuczone kolano i zbite udo to nic wielkiego jak na halówkę. Przynajmniej dla większości tak jest, bo kontuzje z reguły sa powazniejsze, jesli angażuje się w gre. Cóż, dwa dni do weekendu, jakoś to wytrzymam. Niestety, znowu są jakieś sprawdziany o których nikt mnie nie poniformował (ten turniej w piatek...) i czeka mnie nauka na czuja.
Czyli to co zwykle ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz