Przyrost czasu wolnego jest chyba równznaczny z przyrostem różnych niezrozumiałych mniej i bardziej dla mnie procesów.
Przeżyłem dziś szok. Otóż mój pomysł został wcielony w życie przez kogos innego.
Jednak następna rzecz nie była już tak zaskakująca: oczywiście według innych to nie był mój pomysł.
Trudno, dopomnę się troszkę o swoje.
I przezyłem jeszcze jeden, mniejszy szok. Kolejna durna wiadomość na gg od mojej 'kochanej' koleżanki.
To tego chyba będę się musiał przyzwyczaić, bo jej tylko wykrety się zmieniają.
Co do mnie, źle się dzisiaj czuję. Nie wiem, czy to kwestia zmęczenia, sromotnej klęski w szachy, czy innego procesu, nie ulega jednak wątpliwości, że to dzisiej najmniejsze zaskoczenie. Źle czuję się, tak uśredniając, co 3 dni.
Na obronę swojego zdrowia mogę tylko napisać, że mam osobistą niechęć do lekarzy...
Bywa i tak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz