Druga impreza za mną. Krótko: było ostro. Chyba raz na jakiś takie rzeczy są potrzebne, by sie wyszumieć.
No a na zewnątrz zima latem. Znaczy się wiosną, no i nie było śniegu a grad. Efekt jednak podobny, było bielutko. Dla tych co lubią owoce mam złe informacje, na drzewach owocowych jest pogrom. W sumie w ostatnich latach też nie było dobrze, ale po tym mrozie i gradobiciu gorzej już nie może być.
Tak, w USA są tornada, w Ameryce Południowej lawiny błotne, w Australii burze piaskowe, a u nas wiosenne przymrozki. Naprawdę, porównywalne katastrofy.
Tymczasem jutro do roboty, fizycznej i intelektualnej. Wolne już się kończy, teraz czas na przyszłotygodniową wielką kumulację: 4 sprawdziany w 4 dni...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz