Najważniejszy był film.
Zaskakuje mnie to, że pozornie przy naszym nastawieniu do roboty ten film nie miał prawa być zrobiony. A jednak przez 4 dni zrobilem tyle kilometrów pieszo, że trudno będzie mi to przebić przez 2 tygodnie jazdy rowerem. Wzięliśmy się od roboty, no i jest. Nie ważne, czy wygramy czy nie. Poszło dobrze, i to chodziło.
Turniej tez był ważny.
Pierwsza klasa zachowała się jak dzieciuchy, czyli w żadnym razie nas to nie zdziwiło. Został jeden mecz, wygraliśmy. O dziwo miałem mało roboty na bramce, ale co było wybroniłem. Ta, cieszy mnie to, że jestem dobry, ale muszę spojrzeć na to realnie: Prawdopodobnie w tym wieku żeby być klasowym bramkarzem musiałbym być w klubie od 5 lat i mieć co najmniej 20 centymetrów wzrostu więcej. Cóż, przynajmniej w szkole wymiatam, tego nikt mi nie odmówi.
Z psem jest źle. Szkoda, przyzwyczaiłem się. Pustka będzie, ale przejdzie. Jak zawsze coś ją zapełni prędzej czy później.
Z innej beczki: chyba usune Facebooka. Albo okroję ustawienia tak, by widzieć tylko zdarzenia dotyczące mnie. Ludzie wpadają na coraz głupsze pomysły, lepiej nie mówić, milczenie jest złotem. A gdy powiesz coś mądrego od razu rzucają się na Ciebie przyjaciele przyjaciół przyjaciół osoby, której wykazało się, że jest (co najmniej) szurnięta. Zostanę wyzwany od hejterów i tyle z tego będzie. Już wolę wywalić Facebooka. Przeżyję. Tlen, jedzenie i picie są ważniejsze, przynajmniej dla mnie.
Wczoraj głęboko zastanawiałem się nad spełnieniem jako furtka do nieśmiertelności. Niby głupie, ale patrząc głebiej to najprostszy sposób na niesmiertelnośc moralną. Co ona dla mnie znaczy? Wiele i niewiele zarazem, długo by pisać, zostawiam to dla siebie.
Odbyłem kilka rozmów, ale najwięcej do myślenia dała mi ta, której nie odbyłem. Ciekawe, jeszcze tak nigdy nie miałem... Przynajmniej wiem już, ze nie warto jej rozpoczynać przez dłuższy czas.
Miałem tu pomysł na piosenkę, ale się wstrzymam.
Przyjdzie na pewno lepszy moment by pojawiła się na tym blogu.
Dobrej nocy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz