poniedziałek, 14 lutego 2011

Po poniedziałku.

Mimo że walentkynki-świetny dzień. Mimo małych kłopotów zdrowotnych w niedzielę dzisiaj dałem radę bronić. Mimo nienajlepszego początku  ostatecznie zajęliśmy szóste miejsce. Mimo, że szóste wydaje się słabe, to ogranie klasy liceum było czyms świetnym w naszym wykonaniu. I mimo że jestem skromny, to ten wygrany mecz zagrałem kapitalnie. Poza jednyną bramka wyciągnąłem wszystko. Czyli nie jestem w tak złej formie jak myslałem... Ale życiowy mecz to był 4 lata temu i już się chyba nie powtórzy,mimo ze nie mam nic przeciwko temu : )
Co do reszty dnia... nudy do kwadratu. Poniedziałek nie jest dobrym dniem, chyba dla nikogo. Choc dziś walentynki, więc wiadomo, że wysyłane karteczki poprawiły co po niektórym humor. Ja nie wysyłałem, nie dostałem, więc jest OK jak najbardziej. Tak jak lubię, bez szumu i jakichs głupawek.
No a szkoła toczy się dalej. Jutro super nudny dzień z dwoma polakami na zakończenie. Zacytowałbym kolegę, ale nie chcę uzywać na blogu przekleństw, więc napiszę tylko, ze byłby z powodu polskiego bardzo nieszczęśliwy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz