Idealna pora na krótkiego posta ^^
Wczorajszy już dzień spędziłem na siedzeniu przy komputerze mieszanym z małymi ogrodowymi robótkami oraz wyjazdem na piłkę, śledziłem sobie burze na radarze pogodowym (swoją drogą, bardzo ciekawa sprawa, chyba zawitam sobie na stronę Łowców Burz...), pisałem z pewnymi osobami, a teraz dodaję notkę na bloga i piję Pepsi, by nie zasnąć...
Przedwczoraj, a w zasadzie także i oczywiście wczoraj byłem na osiemnastce Witasa. No, było fajnie. Ogarnąłem się normalnie, po ludzku z wszystkim i to się liczy. Impreza godna, nie powiem, szkoda tylko tej półgodzinnej nawałnicy ale w sumie poza małym przerywnikiem niczego ona nie zepsuła. Wszyscy chyba wrócili do domów w dobrych nastrojach...
No ale, nie o tym wszystkim ja tu miałem pisać...
Czy coś zdarza się dwa razy? Nie wiem, trudno powiedzieć, choć niby nigdy nic nie powtarza się dokładnie tak samo... Ale z drugiej strony "nigdy nie mów nigdy"...
Ktoś szybko wnika w mój umysł. Niczym jakiś szpieg, niby z cienia, niby z zaskoczenia - wkracza, wślizguje się. Pozwalam temu szpiegowi działać. Niech znajdzie jak najwięcej informacji, niech poskłada je w całość, logiczną całość i niech zachowa je tylko dla siebie...
Tak, tego właśnie chcę... Dziwne to, ale ponoć nic dwa razy się nie zdarza...
Ale chyba jednak to tylko mit, choć z drugiej strony nie próbowałem się jeszcze uszczypnąć...
Ałć!!!
To jednak nie mit. To już nie to samo.
To nowa historia.
Piękna?
Piękna... Mam nadzieję... Piękna historia...
Dobranoc
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz