wtorek, 4 czerwca 2013

Na 105%

Tak właśnie wyglądają moje dni...
Spędzam je eksploatując się na maksa, do granic...
Pomagam ludziom, znowu, znowu pomagam zagubionym... Chciałbym pomóc każdemu. Ale nie da się, każdy ma jednego Anioła i ja mogę być Aniołem tylko dla jednej osoby, dla reszty chcę być oparciem, ucieczką... Nowym startem, światłem...
Chcę pomóc, chcę nieść nadzieję i wiarę. Nie dam rady pomóc każdemu, ale próbuję - na ile mogę - próbuję.
A dla kogo będę Aniołem? Nie wiem, w mojej głowie pojawił się mętlik... Paskudny mętlik, paskudny... Oby szybko się zakończył, i to zakończył się pomyślnie. Nie lubię ranić, nie chcę ranić... Nie chciałbym zranić... Nikogo, nigdy... I proszę Boga, bym nie zranił i tym razem.
Poza filozoficznymi rozmyślaniami - trochę pracuję w ostatnich dniach, co męczy mnie ale i cieszy - poprawa siły, kondycji... to mi się podoba. Żeby tak jeszcze przestało boleć to serce...
Ale w sumie, z piłką pod pachą, marzeniami w głowie i sercem otwartym na miłość... Będzie dobrze. Oby było dobrze dla mnie i dla wszystkich, na których mi zależy.

Dziś był zły dzień.
Zły moment, w zasadzie
Wyszło jedno z Wcieleń, ale... szybko zostało zagonione przez radość, nadzieję tam, gdzie jego miejsce - w dół, w piekło... Oby tam zostało...
Krótka notka, wiem...
Ale jest już dobrze :)
Ale i późno.
Ale czas już spać...

Dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz