środa, 8 czerwca 2011

Teraz spokój

Oceny są w wiekszości załatwione, jestem po bierzmowaniu, koniec sprawdzianów... To lubię, wreszcie spokój.
Co do ocen, mialem aspiracja, by miec nawet swiadectwo z paskiem, ale szybko jednak zgasły. Przeżyję, zostaje w moim mieście na nastepne trzy lata. Tu zwrócę uwagę na drobny kłopot. Zauważyłem, ze parę osób namawia inne, by pójść do tej szkoły, co oni. Gruby błąd. To, ze ktos ma własne ambicje, nie znaczy, że powinien ciagac za sobą kogos, kto nie jest zdecydowany. Nasze lenistwo w jakimś renomowanym liceum nie przejdzie, to koniec bajki. Dlatego jeśli idzie się w swiat z własnej woli, to jest to decyzja dobra, bo własna. A jeżeli powodem odejścia jest kolega/koleżanka zapewne nie skończy się to za dobrze.
Bierzmowanie. Na drugie imię mam od teraz Hubert. Spodobalo mi się, parton sportu, leśników... czyli w sam raz dla mnie. Sama uroczystośc wyszła nieźle, choć byla robiona naprędce. Pogadałem po długim czasie z paroma znajomymi, na luzie, w sumie miło, nie spodziewałem się tego. Ogólnie atmosfera była dobra, żartowaliśmy, rozmawialiśmy nawet z osobami, których nie znaliśmy. Mała rzecz, a cieszy; te przygotowania, mimo natłoku obowiązków, dały mi troszkę radości.
Co do następnych dni: jutro tysiaczek na stadionie, potem liczne wyjazdy klasowe (będę informował na bierząco) i koniec szkoły. W sensie gimnazjum, bo za dwa miesiące wkroczę do niej ponownie.
Aha, jeszcze o turnieju gimnazjalnym: 4 miejsce w piłce, 3 drużynowo. Wielka, wielka szkoda, podium było na wyciągnięcie ręki. Zagralismy lepiej, niż myślałem, jako kapitan w polu zasuwałem bardziej niż zwykle.
No i tak pożegnałem się z szóstką z wuefu. Mogłem to olać, iść na kręgle. Ale to nie ja, bo gdy coś zaczynam- kończę to, nieważne w jakim stylu. Ważne, że honorowo.
A wkrótce na blogu pojawi się mój tekst piosenki. Mam nadzieję, że się spodoba.
Dobrej nocy ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz