Jutro koniec szkoły.
A za mną ostatnie: wycieczka do kina, spływ i turniej klasowy. Na wycieczce do kina troszkę sobie pogadałem z różnymi osobistościami, sam film z kategorii "American Badziew". Na spływie płynąłem z Marasem. Było spokojnie, dość szybko, bez wariactw, a no i posmialiśmy się troszkę. Miło, a potem ognicho i do domów. Na turnieju, w piłkę, znów drugie miejsce, za drugą klasą. Jak zawsze. A ogólnie to trzecie, olaliśmy część artystyczną. Trudno, i tak bylismy najlepsi.
Jutro grill, zakończenie i bal. I koniec, wakacje.
Jest mi smutno. Nie, nie chodzi o tęsknotę za ludźmi, może 4-5 mi będzie brakowało przez jakiś czas ale to nie powód mojego zmartwienia. Mam poczucie, że dałem ciała przez te 3 lata. Często mam takie poczucie. Wiele rzeczy skopałem, ale uważam też, że nikt nie powie o mnie, że byłem chamski, niekulturalny czy po prostu głupi (poza jednym pijakiem może...). Więc nie było tez tak źle.A teraz wakacje, głowa do góry i... czas dla siebie.
Nareszcie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz