KONIEC SZKOŁY.
Już?
Dopiero?
W sam raz?
Za wcześnie?
Za późno?
Chyba w sam raz. Energii miałem dość , aby wyciagnąć świadectwo z paskiem, choć niektóre oceny są mocno naciągnięte (za co z góry niektórym nauczycielom dziękuję). Bez naciągnięć pasek zapewne tez by był. Test gimnazjalny, do którego podszedłem na żywca, wyszedł mi dobrze, ale nie zgodnie z przewidywaniami. Całokształt jest jednak pozytywny, to sie liczy. Niektórzy ludzie z klasy mają po nim załamkę. Ktoś płakał chyba nawet, inni chowali głowy między rękoma. Jak to skomentować? Współczuję, wiadomo, nie ma nic gorszego niż rozwalone plany. Ale na Bydgoszczy i Chojnicach świat się nie kończy. W każdym razie, chciałbym aby wszyscy dostali się tam gdzie chcą. Bo raczej podołają, w większej części, temu do czego dążą. A marzenia i cele trzeba realizować.
Wracam do mnie. Uważam, że ten test pokazał, że pod względem potencjału jaki we mnie drzemie jestem na pewno w czołówce klasy. Niestety, pod względem lenistwa także zbieram laury. Cos za coś, ostatecznie wychodze na średniaka klasowego, ze srednią koło 5,0. Dziwny jest ten świat...
Najlepsza średnia w gimnazjum powoduje, że jestm z siebie dumny. Niestety, nawaliłem kilka przedmiotów, z tego dumny nie jestem. Ale tu też ostatecznie jest dobrze. Wymagań za wielkich nie miałem ;)
O klasie i wspomnieniach napiszę przy okazji opisu wtorkowego zakończenia.
W weekend pojawi się relacja ze spływu, wycieczki do kina i ostatnich wspólnych chwil w szkole. Tak,
"To już jest koniec, nie ma już nic, jestesmy wolni...
Mozemy iść..."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz