piątek, 25 marca 2011

Niby luźno

Ciekawy tydzień za mną. Był w sumie luźny, ale skłaniający do wielu przemyśleń, bo z wieloma osobami przyszło mi szczerze porozmaiwać. Zapuszczam "wąsy" na jutro, oczywiście dla Małysza. Wykład odnośnie rekolekcji księdza Lemana (skądinąd znane mi nazwisko, "mojego" Lemana muszę przyskrzynić do gry w piłkę w ten weekend) troszkę do mnie trafił, z naciskiem na troszkę. W każdym razie, nareszcie jest po co na te rekolekcje pójść. Cały tydzień, poza poniedziałkiem oczywiście (o czym pisałem już kilka dni temu) nudny, bo opieprzu za te wagary we wtorek należało się spodziewać. Było, minęło, kolejna dobra nauczka na przyszłość. Sprawdzian z chemii jakoś przeżyłem, zarobiłem na zakończenie z łokcia w twarz i w nieprawdopodobnie cudnej, deszczowej i wietrznej pogodzie udałem się do domu. A potem...
Czas na całkowicie wolny weekend.
Taki, jaki lenie lubią najbardziej :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz