Sama wycieczka- nawet, nawet. Bardzo dużo chodzenia, co ze względu na moją zastraszającą kondycję mnie ucieszyło (bez ironii), fajny spektakl w teatrze, łyk historii na Powązkach i śmiech w schronisku. Nie spodobała mi się troszkę organizacja (dużo, dużo nieścisłości) i kretyńskie zachowanie pewnych osób. Czemu tak sądzę? Bo wygłupy w gronie znajomych nie są niczym złym, sam przecież często to robię, ale lansowanie się na megagwiazdę wyjazdu przez 4 dni i olewanie tych "mniej błyszczących" czy idiotyczne słowa, gesty i sposób bycia mnie drażni. No i na jednej osobie się zawiodłem bardzo mocno, a wobec drugiej potwierdziły się moje przypuszczenia odnośnie niskiego poziomu inteligencji.
A w szkole dni otwarte, na których było wiele rzeczy wartych uwagi które mnie ominęły, bo siedziałem jako jedna z czterech osób na lekcjach. Ale mogę odetchnąć: niewielu starych znajomych będzie składało podania do liceum. Chciałbym uniknąć zderzenia z plastikiem, a niektórzy mają go w sobie aż nadto.
Szczęśliwie, plastik w większości wybiera szkoły zawodowe.
A ja odsłuchuję muzykę, nareszcie jest czas. Nie wiem co lepsze: sam bit czy z tekstem, ale decyduję się na pełną wersję.
Save me...
Dobrej nocy ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz