Tydzień minął wreszcie spokojniej, nie licząc paru tradycyjnych szkolnych incydentów. A teraz wycieczka do Warszawy.
Nie lubię wycieczek. Znaczy lubię, ale nie emocjonuję się nimi zbytnio. Jadę gdzies daleko z 40-50 ludźmi i tyle. Będzie trochę śmiechu, trochę nud, stania i czekania, tandetnych pamiątek i... sprawdzian z chemii w piątek.
Super.
A zatem...
Kierunek:Warszawa.
Cel: Przezyć.
Sposób:Siedzieć cicho i nie wkurzać się na zachowanie innych.
Realność sposobu: 1%.
Dobrej nocy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz