Ostatnimi dniami miało miejsce kilka dość ważnych wydarzeń, wiele rozmów. Na niektóre czekałem długo, inne przyszły niespodziewanie a niektóre po prostu z przyjemnością płynącą z przyjaźni. Lubię rozmawaić, dużo rozmawiać. Ja zawsze zyskuję troszkę uroku przy rozmowie w cztery oczy, stąd też je lubię.
A co do reszty spraw, znowu piszę kawałek (wreszcie cos niezłego się szykuje...), w szkole nudy, nudy i nudy, no i był wypadek niedaleko mojego domu. Wygladało na małą stłuczkę, ale kogoś tan do szpitala jednak wieźli.Cóż, bywa. Przypadki chodzą po ludziach.
A teraz piosenka. Mam dobry humor, to się przypomniała ;)
Dobrej nocy.
"Jestem tam, gdzie zaniesie mnie wiatr, gdzie przywieje mnie nadzieja, gdzie zepchnie mnie szkwał. I niezależnie od warunków, niezależnie od cierpienia, zawsze, zawsze będę chciał coś zmieniać..."
wtorek, 19 kwietnia 2011
czwartek, 14 kwietnia 2011
Hehe...
Miało być jutro, wyszło troszkę póżniej. Ale przynajmniej już wiem, dlaczego strona cięła, więc koniec z kłopotami.
A teraz o minionych dniach i tygodniach:
Najpierw dokończenie rekolekcji. Ksiądz mądrze mówił, mało wiary a dużo życiowej prawdy. Mnie to nie rusza, w moim wypadku to o czym powiedział już poznałem na sobie lub znajomych, ale dla innych mogło to być cenne doświadczenie otwierające oczy na parę spraw. Słyszałem już, że na niektórych podziałało.I tak miało być. Teraz o rozmowie ze starym kumplem z klasy. Spodziewałem się od niego kaptura, bluzy JP/HWDP i braku szacunku do mnie, o zielsku i tym podobnych nie wspominając. Tym czasem zmienił się, o dziwo na lepsze. Pogadaliśmy ponad pół godziny, bardzo luźno, na różne tematy. Myślę że to była jedna z większych niespodzianek w tym roku. Podszedł ot tak, zaczęliśmy rozmawiać, doszliśmy do mojego domu i gadaliśmy dalej. Mała rzecz a cieszy. Potem rozmawiałem długo z Arasem. Przy okazji tej rozmowy odkryłem kilka powiązań rodzinnych i przyjaźni, o których nie miałem pojęcia oraz poznałem kilka nowych ścieżek które z pewnością się przydadzą. A poza tym zapowiada się ciekawe zajęcie na wakacje( a może i na wcześniej): budowa domku na drzewie. A już miejsce zamieszkania Arasa kompletnie mnie zaskoczyło. Gdybym wiedział wcześniej to zapewne nasza znajomość byłaby jeszcze lepsza. Przyjechał jeszcze Młody, tym razem tylko trochę rozmawialiśmy, ale w końcu nie może ustawiać sobie zawsze czasu pode mnie, dlatego nie mam pretensji. Wywiadówka skończyła się nienajlepiej, fizyka i matma-do podciągnięcia, rodzice nie byli przeszczęśliwi, ale na moje nie jest tak źle. Często grywałem w piłę, głównie z Lemanem, któremu jednak siada forma (jakoś mnie to nie dziwi, niestety...). Na orliku jestem prawie codziennie, wysłuchuję różnych osób i dowiaduję się ciekawych rzeczy. Otóż mój kuzyn jest regularnie przekręcany przez kumpli w interesach (nie będę pisał jakich). Trochę się zdziwiłem, ale cóż: zawsze gral cwaniaka, odkąd pamiętam. Był jeszcze Nikodem na "niedzielę z cs'em" a potem testy, testy... Poszło średnio, nie chce mi się o nich rozpisywać. Zobaczymy w czerwcu, o swoich odczuciach napewno napiszę. No, dość dużo tego. Dodam jeszcze dziesiejszą niedoszłą bójkę na osiedlu (gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o... dziewczynę) i palący się komin, też na osiedlu (skutki palenia śmieciami bywają podwójnie zabójcze). Starczy :)
A na koniec piosenka, stary polski klasyk.
Narazie.
A teraz o minionych dniach i tygodniach:
Najpierw dokończenie rekolekcji. Ksiądz mądrze mówił, mało wiary a dużo życiowej prawdy. Mnie to nie rusza, w moim wypadku to o czym powiedział już poznałem na sobie lub znajomych, ale dla innych mogło to być cenne doświadczenie otwierające oczy na parę spraw. Słyszałem już, że na niektórych podziałało.I tak miało być. Teraz o rozmowie ze starym kumplem z klasy. Spodziewałem się od niego kaptura, bluzy JP/HWDP i braku szacunku do mnie, o zielsku i tym podobnych nie wspominając. Tym czasem zmienił się, o dziwo na lepsze. Pogadaliśmy ponad pół godziny, bardzo luźno, na różne tematy. Myślę że to była jedna z większych niespodzianek w tym roku. Podszedł ot tak, zaczęliśmy rozmawiać, doszliśmy do mojego domu i gadaliśmy dalej. Mała rzecz a cieszy. Potem rozmawiałem długo z Arasem. Przy okazji tej rozmowy odkryłem kilka powiązań rodzinnych i przyjaźni, o których nie miałem pojęcia oraz poznałem kilka nowych ścieżek które z pewnością się przydadzą. A poza tym zapowiada się ciekawe zajęcie na wakacje( a może i na wcześniej): budowa domku na drzewie. A już miejsce zamieszkania Arasa kompletnie mnie zaskoczyło. Gdybym wiedział wcześniej to zapewne nasza znajomość byłaby jeszcze lepsza. Przyjechał jeszcze Młody, tym razem tylko trochę rozmawialiśmy, ale w końcu nie może ustawiać sobie zawsze czasu pode mnie, dlatego nie mam pretensji. Wywiadówka skończyła się nienajlepiej, fizyka i matma-do podciągnięcia, rodzice nie byli przeszczęśliwi, ale na moje nie jest tak źle. Często grywałem w piłę, głównie z Lemanem, któremu jednak siada forma (jakoś mnie to nie dziwi, niestety...). Na orliku jestem prawie codziennie, wysłuchuję różnych osób i dowiaduję się ciekawych rzeczy. Otóż mój kuzyn jest regularnie przekręcany przez kumpli w interesach (nie będę pisał jakich). Trochę się zdziwiłem, ale cóż: zawsze gral cwaniaka, odkąd pamiętam. Był jeszcze Nikodem na "niedzielę z cs'em" a potem testy, testy... Poszło średnio, nie chce mi się o nich rozpisywać. Zobaczymy w czerwcu, o swoich odczuciach napewno napiszę. No, dość dużo tego. Dodam jeszcze dziesiejszą niedoszłą bójkę na osiedlu (gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o... dziewczynę) i palący się komin, też na osiedlu (skutki palenia śmieciami bywają podwójnie zabójcze). Starczy :)
A na koniec piosenka, stary polski klasyk.
Narazie.
piątek, 8 kwietnia 2011
Ogarniam pół swiata
Po długiej przerwie jestem tu znowu. I nawet nie, że zapomniałem o blogu, tylko strona nie chciała mi niewiadomo czemu odpalić. Co było gdy mnie nie było? Napiszę jutro.
Tylko tak sobie myślę o ludziach w moim wieku i ich zachowaniu w szkole i poza nią. Niektórym były potrzebne rekolekcje, by zobaczyć, jak jest i powinno być, innym nic one nie dały, niektórzy zwaliczyli głupotę, inni ją powielają. I tak Balon zmienił się na lepsze, nie spodziewałem się takiej szczerej i spokojnej rozmowy z nim. Ale to silna osobowaość, on rozprostował się (przynajmniej na tyle, by normalnie funkcjonować) sam. Natomiast niektórzy zmienili się przez te rekolekcje (szerzej jutro) i też szacunek dla nich, że kopniak zadziałał. Można mówić o religii co się chce, ale w trudnych momentach może pomóc, szczególnie jeśli głosi ją ktos o dużym darze przekonywania. Niestety, parę osób brnie w zaparte. Słyszałem i od Balona i od innych znajomych ciekawe historie. Wnioskuję z nich, że piwo jest sposobem dla wielu ludzi na fajność, a wstawienie się w gruncie rzeczy nie jest niczym złym, bo skoro po 3-4 piwach nie pamiętasz to dalej nie jest twoją winą, że zalali cię do nieprzytomności. Uderzyły mnie znowu plastikowe lalki Barbie, a raczej wspomnienie o nich, i tak ogólnie myślę że świat dzieli się na dwie połowy. Jedną, którą znam i toleruję taką jaka jest, i drugą, nieobcą mi również, w której jednak umysły niektórych idiotów sa dla mnie szarą, niedostępną pustką, w którą się nie zgłębiam.To tak filozoficznie. A mniej filozoficznie, krótko i na temat: ogarniam pół świata, a drugie pół jest mało zachęcające.
Tylko tak sobie myślę o ludziach w moim wieku i ich zachowaniu w szkole i poza nią. Niektórym były potrzebne rekolekcje, by zobaczyć, jak jest i powinno być, innym nic one nie dały, niektórzy zwaliczyli głupotę, inni ją powielają. I tak Balon zmienił się na lepsze, nie spodziewałem się takiej szczerej i spokojnej rozmowy z nim. Ale to silna osobowaość, on rozprostował się (przynajmniej na tyle, by normalnie funkcjonować) sam. Natomiast niektórzy zmienili się przez te rekolekcje (szerzej jutro) i też szacunek dla nich, że kopniak zadziałał. Można mówić o religii co się chce, ale w trudnych momentach może pomóc, szczególnie jeśli głosi ją ktos o dużym darze przekonywania. Niestety, parę osób brnie w zaparte. Słyszałem i od Balona i od innych znajomych ciekawe historie. Wnioskuję z nich, że piwo jest sposobem dla wielu ludzi na fajność, a wstawienie się w gruncie rzeczy nie jest niczym złym, bo skoro po 3-4 piwach nie pamiętasz to dalej nie jest twoją winą, że zalali cię do nieprzytomności. Uderzyły mnie znowu plastikowe lalki Barbie, a raczej wspomnienie o nich, i tak ogólnie myślę że świat dzieli się na dwie połowy. Jedną, którą znam i toleruję taką jaka jest, i drugą, nieobcą mi również, w której jednak umysły niektórych idiotów sa dla mnie szarą, niedostępną pustką, w którą się nie zgłębiam.To tak filozoficznie. A mniej filozoficznie, krótko i na temat: ogarniam pół świata, a drugie pół jest mało zachęcające.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)