niedziela, 20 listopada 2011

Po przerwie

No cóż, dawno, dawno nie było mnie na blogu, ale teraz znalazłem chwilę. Cóż, jak to się mówi, są rzeczy ważne i ważniejsze, w ostatnich dniach blog tą bardzo ważną nie był. No ale, jestem dziś i dodaję nowy wpis ;)
Długi okres czasu do zrelacjonowania przede mną, lecz muszę powiedzieć że nie działo się wiele rzeczy godnych uwagi, głównie przesiaduję w domu, czasem gram w piłkę czy jeżdżę do Arasa.
Co do dnia Wszystkich Świętych, był on dla mnie jakiś mniej wyjątkowy niż zawsze, bardziej zwyczajny... co nie znaczy że zły, to jedno z moich ulubionych świąt, zmusza do zatrzymania się na moment i do chwili refleksji. 11 listopad, nasze Święto Narodowe, było... mało odświętne przez to co działo się w Warszawie. No ale, to już temat do dyskusji dla policji i służb odpowiedzialnych za porządek tego dnia, dla mnie oczywiste było to że bez odpowiedniego zabezpieczenia dojdzie do burd. Ale przyznam szczerze, ich rozmiar przeszedł moje oczekiwania. Istny kabaret...
Ostatnią środę spędziłem w domu z powodu złego samopoczucia, w czwartek strzeliłem bramkę "stadiony świata" na Orliku a całe dnie zajmują mi rozmyślania i rozmowy z moim Skarbem... :)
Ich nigdy mało, one nigdy mi się nie nudzą, tak jak uczucie między Nami które trwa już tak długo, a czuję jakby początek był wczoraj... i chcę, aby było tak dobrze już cały czas... :]

Cóż, listopad zmierza ku końcowi, co przyjmuję z ulgą. Nie cierpię tego miesiąca.
Zima, grudzień, styczeń, luty - są dla mnie o wiele lepszą opcją. Śnieg, Boże Narodzenie, Sylwester, ferie zimowe... to jest to, uwielbiam zimową atmosferę, ten klimat... No, jeszcze troszkę i to wszystko nadejdzie :)

Dobranoc :)